FACES OF AGING

 

 

 

Nader Robert Shabahangi
Spójrz na twarz starszej osoby. Co widzisz? Co czujesz? A co by było, gdyby nie nazywać jej "starą"? Co by było, gdyby zmarszczki nie oznaczały starości, ale to, jak głęboko ta osoba przeżywała swoje życie? Widząc starą twarz, ludzie często odczuwają pewien rodzaj strachu. A co by było, gdyby zamiast strachu czuli pragnienie posiadania czegoś, co posiada te starsza osoba? Co by było, gdyby największą nagrodą nie były władza i pieniądze, a dojrzałość? I gdyby dojrzałość była określeniem zarezerwowanym tylko dla najstarszych, tych, którzy naprawdę w pełni przeżyli życie, dowodząc, że mają w sobie siłę, by nie tylko zaakceptować starzenie się, ale i docenić je jako najcenniejszą część swojego życia? Co by było, gdybyśmy nie mogli się doczekać starości, tak jak dziecko nie może się doczekać, aż będzie dorosłe?
Otwórzmy klatki, w których nasza kultura umieściła starszych ludzi. Czyniąc to, przysłużymy się nie tylko tym, którzy są starsi dziś, ale również tym, którzy będą nimi jutro. Rozbicie tych klatek, rozprawienie się ze stereotypami tego, co widzimy patrząc na kogoś starszego, jest w równym stopniu wysiłkiem osobistym, co pracą na rzecz całego społeczeństwa. Wzdragam się na myśl, że gdy się zestarzeję, moja wartość w ludzkich oczach spadnie; czy nawet gorzej - spadnie moja wartość w moich własnych oczach; czy też, że gdy przekroczywszy siedemdziesiątkę, stanę się niewolnikiem jakiegoś nieszkodliwego dziwactwa, to zaraz spotkają mnie pełne dezaprobaty ludzkie spojrzenia. Nie chcę, żeby, gdy stuknie mi osiemdziesiątka i będę sobie jechał autobusem, ludzie gapili się na mnie tylko dlatego, że cmoknąłem w policzek moją dziewczynę. Nie chcę, żeby studenci na jakimś spotkaniu pomijali milczeniem to, co mówię, bo przecież jestem zbyt stary, żeby wiedzieć, o czym właśnie mowa. Jeśli będę sobie pogwizdywał w trakcie zakupów w supermarkecie, to nie chcę, żeby jakiś rześki czterdziestolatek przy kasie wziął to za objaw choroby psychicznej. Kiedy będę szedł ulicą, nie chcę widzieć, że nikt już na mnie nie patrzy, a gdy będę prowadził samochód, nie chcę głośnych klaksonów i wściekłych kierowców, wrzeszczących, że taki stary pryk nie powinien się pchać na drogę. Nie chcę musieć napinać całej uwagi przy bankomacie czy chodzić na przyjęcia tylko po to, żeby wszyscy zobaczyli, że nie interesuję już nikogo z obecnych.

Jeśli jako biały mężczyzna w tak zwanym kwiecie wieku wczuwam się w rolę starszej osoby w dzisiejszym społeczeństwie, to znaczy jeśli wyobrażam sobie, jak to jest być starym we współczesnej kulturze Zachodu, to zaczynam sobie uświadamiać, że doświadczenia, których się boję, stanowią odbicie tego, co przeżywają mniejszości społeczne i inne marginalizowane grupy. Ludzie ci od wielu lat mówią o tym, jak są ignorowani, niezauważani, ośmieszani, zastraszani. Doświadczenie starzenia się stało się dla wielu osób doświadczeniem właśnie tego rodzaju wykluczenia.

Doświadczenie to ma miejsce już od pewnego czasu. W XIX w. medycyna zaczęła klasyfikować starość jako chorobę, stan zniedołężnienia moralnego i umysłowego. Nowoczesny przemysł na niewiele zdawał się (i wciąż zdaje) tym, których ocenia jako mniej chętnych czy zdolnych do poddawania się eksploatacji w postaci długich godzin ciężkiej pracy. Kapitalizm i wolny rynek nie na wiele się przyda tym, którzy nie kupują już i nie konsumują tyle, co kiedyś. Wyniki badań wskazują na związek pomiędzy postępem technologicznym a degradacją statusu ludzi starszych i zanikiem tradycyjnego poczucia odpowiedzialności i troski wobec nich. To samo zjawisko objawia się jako zanik zjawiska szerszej [wielogeneracyjnej] rodziny w nowoczesnych, uprzemysłowionych krajach, oraz tendencji w kierunku przenoszenia dziadków poza dom, często w warunki sprzyjające izolacji.

Nie tak wyobrażano sobie "złote lata". 8 Oczekiwana długość życia wydłużyła się znacznie od, powiedzmy, 47 lat w Niemczech połowy XIX w. do lat prawie 80 obecnie. To Otto Bismarck swoim programem społecznym wprowadził 65. rok życia jako wiek emerytalny, bo większość ludzi w tym wieku już nie żyła. Do niedawna tylko dość mała część społeczeństwa w ogóle dożywała wieku emerytalnego. Dziś dzięki rozwojowi medycyny i działaniu innych czynników, poczyniliśmy wielkie kroki w dziedzinie opieki nad osobami starszymi i leczenia chronicznego bólu, co sprawia, że ludzie dożywają znacznie późniejszych lat.

Kłopotliwe zaszłości

Trzeba zauważyć, że szacunek, jakim ludzie starsi cieszyli się w swoich rodzinach, często wiązał się z przemocą, której dopuszczali się oni wobec młodszych. 9 Czyni to kwestię szacunku do osób starszych o wiele bardziej skomplikowaną i emocjonalnie trudną. Trudno jest "unieważnić" doświadczenie polegające na tym, że młodszy członek rodziny czuje się źle traktowany czy wręcz nadużywany przez starszego. Czy można to nadużycie siły - choćby częściowo - powiązać z faktem utraty owej siły - utraty, której doświadczyli ludzie starsi kilku ostatnich pokoleń?

Ludzie starsi: niejednakowi

Ważne jest, by zauważyć, że mówiąc o osobach starszych, nie mówimy o grupie jednorodnej. Wiele badań przeprowadzono i wiele napisano na temat wewnętrznego zróżnicowania tej grupy ze względu na miejsce urodzenia, pochodzenie etniczne, rasę, płeć, przynależność do określonej klasy społecznej czy status materialny.10 Niezbadana różnorodność charakterów i osobowości istnieje zarówno wśród pokoleń młodszych, jak i starszych.

Początki świadomości istnienia klatki

Freudowska maksyma "Wo Es ist, soll Ich sein" (lub, innymi słowy, "stańmy się świadomi tego, co jeszcze nieświadome") nasuwa pytanie: Jak my jako jednostki, społeczeństwo i zbiorowość emanująca klasę polityczną, możemy rozwijać w sobie świadomość tej zadziwiającej różnorodności panującej wśród ludzi starszych? Być może tkwi to w samej naturze ludzkiej, a może wynika z naszej potrzeby szybkiego rozpoznawania i nazywania rzeczy nieznanych, i/lub odzwierciedla modę panującą w dzisiejszych społeczeństwach, ale pewne jest, że lubimy innym przyklejać etykietki, nakładając na nich tym samym pewne normy i oczekiwania. Może o tym świadczyć zauważalny na terenie Stanów Zjednoczonych fakt cierpienia wielu grup mniejszościowych. Jak twierdzi Mike Hepworth, rewizji domaga się struktura myślowa, wynikająca z "przekonania, że życie podzielić można na szereg definiowalnych faz przechodzących jedna w drugą na drodze właściwych temu procesowi przemian."
 
 


wersja
angielska